Jak wygląda staż w Viva!Moda? Part II

 

Jako że sami chcieliście, to przychodzę z drugą częścią postu o stażu w Viva! Moda. Sierpień zaczął się spotkaniem z asystentką Agnieszki Ścibior w Costa Cofee nieopodal Vitkaca najbardziej ekskluzywnej galerii mody w Polsce. Asystentka powiedziała jakie plany są na najbliższe dni i poprosiła o kolejny resercz. Tym razem miałam za zadanie odszukać dodatki w trendach: logomanii, zwierzęcych printów i lakierowanych z wysokim połyskiem, ponadto pluszaki tygrysa, geparda lub innego dzikiego kota i uwaga ….suszone motyle! Szukanie motyli trochę trwało i nie było łatwo, bo redakcja oczywiście chciała motyle za darmo wypożyczyć, a każdy sklep internetowy znaleziony przeze mnie nie chciał się na to zgodzić. Dodatkowo dostałam nowe zadanie znaleźć drewnianą dłoń do zdjęcia ekspozycji biżuterii. Dłoń oczywiście też musiałam znaleźć za darmo. Naszukałam się wszędzie od osiedlowego sklepu plastycznego po centra handlowe i udało się wypożyczyć za darmo od sklepu Parfouise. Dyrektor kreatywna i stylistka w jednej osobie Agnieszka Ścibior wraz z asystentką wylatywały do Paryża robić okładkową sesję do magazynu. Przed ich wylotem musiałam popakować ubrania do walizek i myślałam, że te kilka dni, kiedy ich nie będzie, będą wreszcie dla mnie wolne. Niestety myliłam się, gdyż w trakcie ich nieobecności do moich obowiązków należało zapakowanie ubrań marki MISBHV i odesłanie do Krakowa, następnie posprzątanie garderoby i reserch biżuterii. Kolejno zrobić zwroty z poprzedniej sesji ubrań takich marek jak MMC studio, Le Brand, Weawe, Dawid Woliński.

Po powrocie Agnieszki i jej asystentki dołączyła do mnie nowa stażystka Adrianna. Gdy szłam do garderoby to minęliśmy się na korytarzu i intuicja mi podpowiedziała, że to ta nowa stażystka i zagadałam do niej i w takich to okolicznościach poznałam Adę. Tego dnia była sesja kompozycji do magazynu Viva!Moda i wszystkie zgromadzone przeze mnie dodatki z butików i showroomów z Adą zapakowaliśmy do taxi i pojechałam do studia na sesje. Po drodze, musiałam odebrać biżuterie z Noble Platz i Pl.Piłsudzkiego za prawie milion złoty. Co najgorsze wypożyczenie tej biżuterii miało umowę sporządzoną na moje dane nie redakcji. Stres był duży, aby nic nie zginęło ……. na szczęście wszytko szczęśliwie po sesji zostało zwrócone. W drodze na sesję z tą biżuterią przypomniało mi się, że zapomniałam lekarstw z domu i szybko zajechałam po nie do domu. Następnie pojechałam na sesje, wszystkie ubrania wypakowałam z taxi do studia. W studiu panowała mistyczna atmosfera, muzyka, ciemno. Agnieszka siedziała za biurkiem oglądając, jak na podglądzie wyglądają kompozycje i nakierowywała fotografa i nas co mamy poprawić w kompozycji i kadrze. Zdjęcia wykonywał Piotr Stokłosa jeden z najlepszych fotografów mody w Polsce. Podczas sesji wysłano mnie taksówką, aby odebrać od Adrainny golf Diora i w redakcji zapakować go i odesłać. Następnie wróciłam na sesje kompozycji, po sesji spakowałam ubrania i kolejno jeszcze tego samego dnia musiałam je rozwieść do showroomów i butików. Kolejnego dnia byłam w redakcji sama z Agnieszką bez jej asystentki! Bałam się ogromnie czy sobie ze wszystkim poradzę, ale dzień okazał się najfajniejszym ze wszystkich z całego stażu. Punktualnie przybyłam do redakcji, gdzie czekałam, aż zjawi się Agnieszka. Gdy zjawiła się Agnieszka zadała mi zadania na dziś. Wybór zdjęć do publikacji z wystawy i pokazu Diora, a także z wystawy J.Gillaute. Szczerze mówiąc, miałam trochę problem z obsługą MacBooka, bo zawsze pracowałam na Windowsie. Na szczęście mogłam liczyć na pomoc asystentki i w razie potrzeby dzwoniłam do niej i esemesowałam. Kolejne zadanie na dziś to znalezienie obiadu dla Agnieszki co nie było lada wyczynem. No bo co kupić by jej smakowało…. na szczęście udało się kupić obiad, który bardzo jej posmakował. Teraz musiałam tylko oddać ubrania do Caroliny Herrera i byłam na dziś wolna.

 

Kolejne dni to kolejne resercze i wypożyczenia do sesji, która miała, miejsce na Wyspach Świderskich a pozowała Olga Rudnicka. Podróż na Wyspy była bardzo zabawna, bo kierowca trafił nam się wyjątkowo nieogarnięty i były śmieszne sytuacje… Sama sesja była, ciężka w kamperze prasowałam ubrania, wtedy Agnieszka z resztą ekipy poszła wybierać miejsca do zdjęć. Ja zostałam w kamperze sama z Olgą i fryzjerem. Agnieszka zadzwoniła, abym ubrała Olgę w pierwszy look. Wtedy pierwszy raz sama ubierałam modelkę i stresu miałam co niemiara, aby niczego nie pomylić…udało się bez wtopy… Olga ruszyła na sesje, a ja prasowałam na łonie natury resztę ubrań, a następnie musiałam je zanieść na miejsce sesji… Było to bardzo męczące, bo był upał ponad 30 stopni i samo chodzenie piachem męczyło, a tu w dodatku jeszcze trzeba było dzwigac bardzo ciężkie ubrania, moje ręce wtedy płakały ze zmęczenia. Aż teraz jak o tym piszę i sobie przypominam, to zaczynają boleć hehe. Po tej sesji trzeba było tego samego dnia wieczorem posegregować ubrania a jutro tj. sobota pozwracać. Jakby tego było mało zwroty w sobotę i przez kilka następnych dni było mi dane robić na pieszo, bo na sesji w Paryżu przeholowano budżet. Chodzenie ulicami Wiejską, Mokotowską, Moliera z ciężkimi pakunkami było strasznym przeżyciem.

 

Następnie czekała nas sesja do magazynu Viva!Trendy. Agnieszka przedstawiła nam tematy i inspiracje i czekał mnie oczywiście reserch i gromadzenie nowych ubrań w garderobie. Tematami teraz były: lata 90, welur, ostatni pokaz YSL, połysk, lateks, falbany, mini, sexi i sztuczne kwiaty chokery, damskie garnitury w kolorach kameleon, khaki, tofu. W tej sesji pomagała nam druga asystentka i z nią musiałam wszystko nosić do garderoby, kolejno do auta, z auta do studia, ze studia do garderoby a z garderoby do showroomów….ufff lekko nie było, od tego noszenia śmiałam się, że będę miała bicepsy jak Pudzian hehehe. Przygotowując ubrania do tej sesji, miałam momenty zawahania się czy nie zrezygnować ze stażu. Właśnie zapomniałam napisać, że ta nowa stażystka Adrianna zrezygnowała po tygodniu ze stażu. Ja pokonałam, załamanie pomógł mi w tym mój ukochany Antoni, który zmotywował, by nie odpuszczać stażu w połowie drogi, bo jak rezygnować to od razu, a nie w połowie. Gdy miałam chwile, słabości na stażu będąc na Mokotowskiej i szukając ubrań. Spotkałam znajomą stylistkę Zuzannę Lewandowską, z którą porozmawiałam i zmotywowana wróciłam do pracy. Przed jutrzejszą sesją trendów szukałam sztucznych wielkich kwiatów, aż znalazłam po 22 w Złotych Tarasach musiałam z nich wykonać chokery a rano pojawić się w garderobie. Przy sesji trendów było bardzo, bardzo, ale to bardzo dużo dzwigania trzy taksówki załadowane po dach. Po sesji do garderoby po 21 przyjechał Antoni by, pomóc nam nosić te ładunki z taksówek do garderoby. Sam jako mężczyzna dziwił się jak, mogliśmy dać radę z tym wszystkim same rano, by to załadować. Wieczorem gdy, wróciliśmy do domu, uświadomiliśmy sobie, że dziś była nasza druga rocznica, wtedy rozpłakałam się, że przez ten staż o tym zapomniałam oraz że nie uczciliśmy tego. Bo następnego dnia w sobotę czekało mnie oczywiście odnoszenie ubrań z garderoby do showrómów, butików i atelier oczywiście bez taksówki, bo nadal budżet redakcji pozostawał przekroczony. Ostatnim zadaniem w sierpniu było zrobić reserch płaszczy damskich, a następnie zestawienie w kolaż. Resercz skończyłam o godzinie 16, a już o 18 powinnam wyjeżdżać na otwarcie pierwszego salonu Victoria Seckrets w Arkadii. Czasu było niewiele na zestawienie zdjęć w kolaże, tym bardziej że mój laptop działa z prędkością żółwia. Podczas gdy Antoni zaczął, mnie czesać ja z laptopem tworzyłam zestawienia i wtedy…..usiadłam udem na lokówce, piekło jak cholera a jeszcze bardziej, gdy włożyłam sukienkę, która podrażniała ranę…. Taka pamiątka ze stażu mi pozostała już na zawsze i pamiątka po Antosiu, bo jego lokówką się oparzyłam……….

Mam nadzieję, że doczytaliście do końca. Piszcie koniecznie czy chcecie kolejną część na temat stażu?

Anrika i szafa gra,

 

Jako że sami chcieliście, to przychodzę z drugą częścią postu o stażu w Viva! Moda. Sierpień zaczął się spotkaniem z asystentką Agnieszki Ścibior w Costa Cofee nieopodal Vitkaca najbardziej ekskluzywnej galerii mody w Polsce. Asystentka powiedziała jakie plany są na najbliższe dni i poprosiła o kolejny resercz. Tym razem miałam za zadanie odszukać dodatki w trendach: logomanii, zwierzęcych printów i lakierowanych z wysokim połyskiem, ponadto pluszaki tygrysa, geparda lub innego dzikiego kota i uwaga ….suszone motyle! Szukanie motyli trochę trwało i nie było łatwo, bo redakcja oczywiście chciała motyle za darmo wypożyczyć, a każdy sklep internetowy znaleziony przeze mnie nie chciał się na to zgodzić. Dodatkowo dostałam nowe zadanie znaleźć drewnianą dłoń do zdjęcia ekspozycji biżuterii. Dłoń oczywiście też musiałam znaleźć za darmo. Naszukałam się wszędzie od osiedlowego sklepu plastycznego po centra handlowe i udało się wypożyczyć za darmo od sklepu Parfouise. Dyrektor kreatywna i stylistka w jednej osobie Agnieszka Ścibior wraz z asystentką wylatywały do Paryża robić okładkową sesję do magazynu. Przed ich wylotem musiałam popakować ubrania do walizek i myślałam, że te kilka dni, kiedy ich nie będzie, będą wreszcie dla mnie wolne. Niestety myliłam się, gdyż w trakcie ich nieobecności do moich obowiązków należało zapakowanie ubrań marki MISBHV i odesłanie do Krakowa, następnie posprzątanie garderoby i reserch biżuterii. Kolejno zrobić zwroty z poprzedniej sesji ubrań takich marek jak MMC studio, Le Brand, Weawe, Dawid Woliński.

Po powrocie Agnieszki i jej asystentki dołączyła do mnie nowa stażystka Adrianna. Gdy szłam do garderoby to minęliśmy się na korytarzu i intuicja mi podpowiedziała, że to ta nowa stażystka i zagadałam do niej i w takich to okolicznościach poznałam Adę. Tego dnia była sesja kompozycji do magazynu Viva!Moda i wszystkie zgromadzone przeze mnie dodatki z butików i showroomów z Adą zapakowaliśmy do taxi i pojechałam do studia na sesje. Po drodze, musiałam odebrać biżuterie z Noble Platz i Pl.Piłsudzkiego za prawie milion złoty. Co najgorsze wypożyczenie tej biżuterii miało umowę sporządzoną na moje dane nie redakcji. Stres był duży, aby nic nie zginęło ……. na szczęście wszytko szczęśliwie po sesji zostało zwrócone. W drodze na sesję z tą biżuterią przypomniało mi się, że zapomniałam lekarstw z domu i szybko zajechałam po nie do domu. Następnie pojechałam na sesje, wszystkie ubrania wypakowałam z taxi do studia. W studiu panowała mistyczna atmosfera, muzyka, ciemno. Agnieszka siedziała za biurkiem oglądając, jak na podglądzie wyglądają kompozycje i nakierowywała fotografa i nas co mamy poprawić w kompozycji i kadrze. Zdjęcia wykonywał Piotr Stokłosa jeden z najlepszych fotografów mody w Polsce. Podczas sesji wysłano mnie taksówką, aby odebrać od Adrainny golf Diora i w redakcji zapakować go i odesłać. Następnie wróciłam na sesje kompozycji, po sesji spakowałam ubrania i kolejno jeszcze tego samego dnia musiałam je rozwieść do showroomów i butików. Kolejnego dnia byłam w redakcji sama z Agnieszką bez jej asystentki! Bałam się ogromnie czy sobie ze wszystkim poradzę, ale dzień okazał się najfajniejszym ze wszystkich z całego stażu. Punktualnie przybyłam do redakcji, gdzie czekałam, aż zjawi się Agnieszka. Gdy zjawiła się Agnieszka zadała mi zadania na dziś. Wybór zdjęć do publikacji z wystawy i pokazu Diora, a także z wystawy J.Gillaute. Szczerze mówiąc, miałam trochę problem z obsługą MacBooka, bo zawsze pracowałam na Windowsie. Na szczęście mogłam liczyć na pomoc asystentki i w razie potrzeby dzwoniłam do niej i esemesowałam. Kolejne zadanie na dziś to znalezienie obiadu dla Agnieszki co nie było lada wyczynem. No bo co kupić by jej smakowało…. na szczęście udało się kupić obiad, który bardzo jej posmakował. Teraz musiałam tylko oddać ubrania do Caroliny Herrera i byłam na dziś wolna.

 

Kolejne dni to kolejne resercze i wypożyczenia do sesji, która miała, miejsce na Wyspach Świderskich a pozowała Olga Rudnicka. Podróż na Wyspy była bardzo zabawna, bo kierowca trafił nam się wyjątkowo nieogarnięty i były śmieszne sytuacje… Sama sesja była, ciężka w kamperze prasowałam ubrania, wtedy Agnieszka z resztą ekipy poszła wybierać miejsca do zdjęć. Ja zostałam w kamperze sama z Olgą i fryzjerem. Agnieszka zadzwoniła, abym ubrała Olgę w pierwszy look. Wtedy pierwszy raz sama ubierałam modelkę i stresu miałam co niemiara, aby niczego nie pomylić…udało się bez wtopy… Olga ruszyła na sesje, a ja prasowałam na łonie natury resztę ubrań, a następnie musiałam je zanieść na miejsce sesji… Było to bardzo męczące, bo był upał ponad 30 stopni i samo chodzenie piachem męczyło, a tu w dodatku jeszcze trzeba było dzwigac bardzo ciężkie ubrania, moje ręce wtedy płakały ze zmęczenia. Aż teraz jak o tym piszę i sobie przypominam, to zaczynają boleć hehe. Po tej sesji trzeba było tego samego dnia wieczorem posegregować ubrania a jutro tj. sobota pozwracać. Jakby tego było mało zwroty w sobotę i przez kilka następnych dni było mi dane robić na pieszo, bo na sesji w Paryżu przeholowano budżet. Chodzenie ulicami Wiejską, Mokotowską, Moliera z ciężkimi pakunkami było strasznym przeżyciem.

 

Następnie czekała nas sesja do magazynu Viva!Trendy. Agnieszka przedstawiła nam tematy i inspiracje i czekał mnie oczywiście reserch i gromadzenie nowych ubrań w garderobie. Tematami teraz były: lata 90, welur, ostatni pokaz YSL, połysk, lateks, falbany, mini, sexi i sztuczne kwiaty chokery, damskie garnitury w kolorach kameleon, khaki, tofu. W tej sesji pomagała nam druga asystentka i z nią musiałam wszystko nosić do garderoby, kolejno do auta, z auta do studia, ze studia do garderoby a z garderoby do showroomów….ufff lekko nie było, od tego noszenia śmiałam się, że będę miała bicepsy jak Pudzian hehehe. Przygotowując ubrania do tej sesji, miałam momenty zawahania się czy nie zrezygnować ze stażu. Właśnie zapomniałam napisać, że ta nowa stażystka Adrianna zrezygnowała po tygodniu ze stażu. Ja pokonałam, załamanie pomógł mi w tym mój ukochany Antoni, który zmotywował, by nie odpuszczać stażu w połowie drogi, bo jak rezygnować to od razu, a nie w połowie. Gdy miałam chwile, słabości na stażu będąc na Mokotowskiej i szukając ubrań. Spotkałam znajomą stylistkę Zuzannę Lewandowską, z którą porozmawiałam i zmotywowana wróciłam do pracy. Przed jutrzejszą sesją trendów szukałam sztucznych wielkich kwiatów, aż znalazłam po 22 w Złotych Tarasach musiałam z nich wykonać chokery a rano pojawić się w garderobie. Przy sesji trendów było bardzo, bardzo, ale to bardzo dużo dzwigania trzy taksówki załadowane po dach. Po sesji do garderoby po 21 przyjechał Antoni by, pomóc nam nosić te ładunki z taksówek do garderoby. Sam jako mężczyzna dziwił się jak, mogliśmy dać radę z tym wszystkim same rano, by to załadować. Wieczorem gdy, wróciliśmy do domu, uświadomiliśmy sobie, że dziś była nasza druga rocznica, wtedy rozpłakałam się, że przez ten staż o tym zapomniałam oraz że nie uczciliśmy tego. Bo następnego dnia w sobotę czekało mnie oczywiście odnoszenie ubrań z garderoby do showrómów, butików i atelier oczywiście bez taksówki, bo nadal budżet redakcji pozostawał przekroczony. Ostatnim zadaniem w sierpniu było zrobić reserch płaszczy damskich, a następnie zestawienie w kolaż. Resercz skończyłam o godzinie 16, a już o 18 powinnam wyjeżdżać na otwarcie pierwszego salonu Victoria Seckrets w Arkadii. Czasu było niewiele na zestawienie zdjęć w kolaże, tym bardziej że mój laptop działa z prędkością żółwia. Podczas gdy Antoni zaczął, mnie czesać ja z laptopem tworzyłam zestawienia i wtedy…..usiadłam udem na lokówce, piekło jak cholera a jeszcze bardziej, gdy włożyłam sukienkę, która podrażniała ranę…. Taka pamiątka ze stażu mi pozostała już na zawsze i pamiątka po Antosiu, bo jego lokówką się oparzyłam……….

Mam nadzieję, że doczytaliście do końca. Piszcie koniecznie czy chcecie kolejną część na temat stażu?

Anrika i szafa gra,

23
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
14 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
BetteanrikaiszafagraMaxagarecenzujePaulina Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ada
Gość

Ale zazdroszczę …super praca i super okazja do rozwoju swojej kariery 🙂 proszę o więcej.

Justyna
Gość

Całkiem ciekawy staż, ciągle coś się dzieje, nie nudzisz się a uczysz ciągle czegoś nowego – super.

Gabriela
Gość

Bardzo fajnie można się rozwinąć dzięki takiemu stażowi 🙂

Wojciech
Gość

Wymagający staż 🙂 ale przy tym mam nadzieje sie dobrze bawisz. Fajny temat 🙂

Wojciech
Gość

Wymagający staż 🙂 ale przy tym mam nadzieje sie dobrze bawiłaś. Fajny temat 🙂

Paulina
Gość

przynieś, wynieś, pozamiataj… współczuje, ja bym się na to nie zgodziła 🙂 umowa dotycząca biżuterii podpisana na stażystkę to absurd

agarecenzuje
Gość

Super masz prace! Ja bym tak chciała 😀

Max
Gość

Niby typowy staż czyli zajmowanie się czarną robotą, ale jeśli robi się to co nas interesuje, co lubimy jest w tym wiele przyjemności i nauki na przyszłość. 🙂 W końcu jakoś trzeba zacząć każdą pracę. 🙂 https://trochuprzeczytane.blogspot.com/

Bette
Gość

Zazdroszczę pracy, naprawdę świetna okazja by poszerzyć swoje umiejętności i wykazać się kreatywnością 🙂