Pieszyce. Tydzień, który pozwolił się Anrice zatrzymać

Są miejsca, do których trafiamy trochę przez przypadek, a zostają z nami na długo. Dla mnie takie okazały się Pieszyce – niewielka miejscowość u podnóża Gór Sowich, gdzie spędziłam tydzień na rekolekcjach organizowanych przez siostry zakonne Salezjanki.

Co ciekawe, były to… rekolekcje powołaniowe. Brzmi zabawnie, zwłaszcza że jestem szczęśliwą mężatką. Jednak bardzo szybko okazało się, że powołanie nie oznacza wyłącznie życia zakonnego. Każdy z nas jest przecież powołany do czegoś innego – do małżeństwa, rodzicielstwa, służby drugiemu człowiekowi czy po prostu do życia w bliskiej relacji z Bogiem. Dlatego ten tydzień był dla mnie przede wszystkim czasem relacji z Bogiem, wyciszenia, modlitwy i spojrzenia na codzienność z innej perspektywy.

Pieszyce zachwyciły mnie nie tylko duchową atmosferą, ale również swoim położeniem. Każdego dnia otaczały mnie złote pola zbóż, czerwone maki, zielone łąki, spokojne jeziora i majestatyczne Góry Sowie. To właśnie tam najbardziej poczułam, jak bardzo natura pomaga zwolnić tempo i usłyszeć to, co w codziennym pośpiechu często zagłuszamy.

Lubię odkrywać takie miejsca. Nie są głośne ani pełne turystów, a mimo to mają w sobie coś niezwykłego. Wystarczy poranny spacer, śpiew ptaków, zapach rozgrzanych słońcem pól i widok gór na horyzoncie, by przypomnieć sobie, że szczęście bardzo często kryje się w prostocie.

Z tego wyjazdu przywiozłam nie tylko piękne zdjęcia, ale przede wszystkim spokój. I wdzięczność. Za ludzi, których tam spotkałam, za rozmowy, za wspólną modlitwę i za to, że Bóg tak często przemawia właśnie przez ciszę, piękno stworzenia i zwyczajne chwile.

Zapraszam Was do obejrzenia kilku letnich kadrów z Pieszyc. Może i Was zachwycą tak samo, jak zachwyciły mnie.

Anrika i szafa gra

5 1 głosuj
Article Rating

Są miejsca, do których trafiamy trochę przez przypadek, a zostają z nami na długo. Dla mnie takie okazały się Pieszyce – niewielka miejscowość u podnóża Gór Sowich, gdzie spędziłam tydzień na rekolekcjach organizowanych przez siostry zakonne Salezjanki.

Co ciekawe, były to… rekolekcje powołaniowe. Brzmi zabawnie, zwłaszcza że jestem szczęśliwą mężatką. Jednak bardzo szybko okazało się, że powołanie nie oznacza wyłącznie życia zakonnego. Każdy z nas jest przecież powołany do czegoś innego – do małżeństwa, rodzicielstwa, służby drugiemu człowiekowi czy po prostu do życia w bliskiej relacji z Bogiem. Dlatego ten tydzień był dla mnie przede wszystkim czasem relacji z Bogiem, wyciszenia, modlitwy i spojrzenia na codzienność z innej perspektywy.

Pieszyce zachwyciły mnie nie tylko duchową atmosferą, ale również swoim położeniem. Każdego dnia otaczały mnie złote pola zbóż, czerwone maki, zielone łąki, spokojne jeziora i majestatyczne Góry Sowie. To właśnie tam najbardziej poczułam, jak bardzo natura pomaga zwolnić tempo i usłyszeć to, co w codziennym pośpiechu często zagłuszamy.

Lubię odkrywać takie miejsca. Nie są głośne ani pełne turystów, a mimo to mają w sobie coś niezwykłego. Wystarczy poranny spacer, śpiew ptaków, zapach rozgrzanych słońcem pól i widok gór na horyzoncie, by przypomnieć sobie, że szczęście bardzo często kryje się w prostocie.

Z tego wyjazdu przywiozłam nie tylko piękne zdjęcia, ale przede wszystkim spokój. I wdzięczność. Za ludzi, których tam spotkałam, za rozmowy, za wspólną modlitwę i za to, że Bóg tak często przemawia właśnie przez ciszę, piękno stworzenia i zwyczajne chwile.

Zapraszam Was do obejrzenia kilku letnich kadrów z Pieszyc. Może i Was zachwycą tak samo, jak zachwyciły mnie.

Anrika i szafa gra

5 1 głosuj
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Anko
Anko
2 miesięcy temu

O takie dni tak bardzo są potrzebne, pięknie tam i widać piękny czas miałaś! Pozdrawiam serdecznie!

Reksa
Reksa
2 miesięcy temu

Tam mnie jeszcze nie było, piękne kadry Polskiego lata!

Gabrysia
Gabrysia
2 miesięcy temu

Cisza, natura, słońce i natura pięknie!