
Wracamy dziś do roku, który był początkiem wszystkiego. Roku pierwszości. Roku kontrastów. Roku, w którym miłość i radość splatały się z bólem i cierpieniem tak mocno, że do dziś trudno je od siebie oddzielić.
Ale od początku.
Rok 2016 zaczął się pięknie i niewinnie u boku naszych dwóch morskich świnek Albercika i Brajana— od pierwszego wspólnego sylwestra, pierwszych walentynek, pierwszych wspólnych Świąt Wielkanocnych. Od pierwszych spotkań Anriki z rodziną Kolbuszy na Podkarpaciu. Od pierwszych tatuaży-nasza data poznania i i afro fryzur Anriki w wykonaniu Antoniego. Od pierwszych paczek PR-owych, pierwszych współprac, pierwszych wygranych konkursów modowo-fryzjerskich i pierwszych urodzin bloga, który dopiero uczył się mówić własnym głosem.
Na blogu był to czas modowych opowieści, nie tylko stylizacji, ale historii. Powstawały sesje inspirowane wyobraźnią i podróżami: safari, orient, Alicja z Krainy Czarów — światy, w których moda stawała się narracją, emocją, ucieczką. Każdy wpis był jak mała podróż — czasem do innego kraju, czasem tylko do innego nastroju.
Jesienią do naszego świata dołączyła ona — czarna kotka Tosia. Największy dar 2016 roku. Miłość bezwarunkowa, cicha obecność, która dziś, niemal dekadę później, kończy 10 lat. Kochamy ją tak bardzo, że słowa od zawsze okazują się zbyt małe.
Był to rok w drodze — po Polsce i po marzenia. Kraków i szkolenie fryzjerskie Antoniego. Pionki i Krosno — rodzinne powroty. Płock, gdzie Anrika była gościem targów Aleje Mody i tworzyła metamorfozy stylistyczne. Łódź i koncert Agnieszki Chylińskiej. Warszawa i spełnione marzenie Anriki — koncert Rihanny na PGE Narodowym.
Było dużo pracy i sesji zdjęciowych, pierwsze wyjścia na modowe eventy i pokazy mody, długie maratony filmowe w kinie, dużo czytania książek i magazynów modowych. Była też czysta, niemal dziecięca radość gonienia po mieście za Pokémonami — McDonald’s, Złote Tarasy i ten moment, gdy Anrika w końcu złapała upragnionego Pikachu. Było internetowe polowanie trwające 11 godzin na bluzę Kenzo dla H&M — do dziś z nami, wciąż tak samo ukochaną.
Z trendów tamtego roku pamiętamy obrazy, które dziś wracają jak znajomy sen: chokery ciasno oplatające szyje, lustrzane okulary à la Dior, bomberki-kurtki, baleriny ze sznurowaniami oplatającymi kostki. Na głowach — wszędzie half buny i kucyczki, noszone tak samo chętnie przez kobiety, jak i mężczyzn. A w telefonach… — wszechobecny filtr z pieskami i kotkami, królujący na selfie niemal każdego z nas. Dziś trochę infantylny, wtedy absolutnie magiczny.I nadeszła nowość na Instagramie możliwość dodawania relacji, tak wcześniej można było dodawać tylko zdjęcia na feeda i jedno zdjęcie w poście, bez karuzeli 20 zdjęć, a o video i rolkach nawet nikt jeszcze nie marzył…było dużo w tym spontanu, autentyczności, ale i projektowania feeda spójnie kolorystycznie…
Był też wygrany konkurs fryzjerski u Jessiki Mercedes — odtworzenie fryzury Anji Rubik z kampanii Kérastase Leszka Czajki. Antoni mistrzowsko oddał stylizację, Anrika zapozowała, a nagrodą była paczka kosmetyków Kérastase oraz pielęgnacyjny zabieg w salonie Leszka Czajki… i pierwsza „zdrada fryzjerska” Anriki wobec Antoniego.
Były długie spacery po Warszawie — zamki,pałace, parki, plaże, uliczki…
I były też szpitale.
Pod koniec kwietnia 2016 roku zaczęło się coś, co kręciło się przez kolejne pięć lat: ciężka przypadłość Anriki, noce na SOR-ze, tygodnie spędzone w szpitalach, ból obecny w każdej chwili — nawet tej najpiękniejszej. Zdrowotnie był to jeden z najtrudniejszych lat, pełen cierpienia, które towarzyszyło pracy, przyjemnościom, codzienności.
A jednak… udało się to przezwyciężyć.
Dziś, wracając do 2016 roku na fali trendu, który mówi, że 2026 jest nowym 2016, zabieramy do wspomnień tylko to, co dobre. Bo często to, co piękne, ma korzenie w ciężkiej pracy. A czasem nawet w bólu.
2016 był rokiem pierwszości, spełnionych marzeń, ogromnych kontrastów — miłości i cierpienia, radości i lęku. Rokiem, który ukształtował nas na zawsze. Wyjątkowym bez wątpienia.
Wracamy do niego dziś z wdzięcznością.
Cicho. Z czułością.
Jak do miejsca, które — mimo wszystko — było domem.






























































































A tu sesje z 2016 roku:
2026 — nowy 2016: podróż przez kadry
PS. To pierwsze selfie w tym artykule — nie wiedzieć czemu — od razu przywodzi nam na myśl ukochany film Anriki, „Titanic”. Te kolory, to wnętrze, ten nieuchwytny klimat… jakby zatrzymał się czas, a w powietrzu unosiło się ciche wzruszenie. Jest w tym kadrze coś miękkiego, ciepłego, coś, co delikatnie ściska serce i budzi wspomnienia, których nigdy do końca nie przeżyliśmy, a jednak za nimi tęsknimy. Czy Wy też to czujecie?
A jaki był Wasz 2016? I jak pamiętacie nas z 2016 roku?
Anrika i szafa gra
Ten Wasz 2016 rok był zdecydowanie wyjątkowy, a Wy jacy młodzi i słodcy, najlepszości dla Was!
Tak jest był wyjątkowy.
Pozdrawiamy🫶🏾🫶🏾
Przepięknie opisane i tyle foto wspomnień.
Dziękujemy!
Pozdrawiamy🫶🏾🫶🏾
Piękny, choć trudny to był dla Was rok, ale to Was jeszcze bardziej połączyło. Życzę przede wszystkim zdrowia.
Zgadza się i dziękujemy i wzajemnie ogrom zdrowia życzymy dla Ciebie!
Pozdrawiamy🫶🏾🫶🏾