Nasze wakacje na wyspie wiecznej wiosny. Madera część I

Tego roku na wakacje wybraliśmy się na Maderę https://www.itaka.pl/nasze-kierunki/madera.html wyspę zwaną wieczną wiosną, gdyż cały rok kwietnie tam miliony gatunków kwiatów oraz tempretatura jest umiarkowana, nie jest zimno, ale nie ma też i upałów. Podróż była długa, a jako, że Madera ma do zaoferowania wiele atrakcji, zabytków i pięknych miejsc to postanowiliśmy podzielić naszą podróż na 4 vlogi i 4 posty.


https://www.youtube.com/watch?v=STtZ2TVChUM

Dziś przybliżymy Wam stolicę Madery, czyli Funchal do której udaliśmy się pierwszego dnia naszego pobytu na wyspie. No i pokażemy jak, spędziliśmy trzy pierwsze dni na wyspie.

Funchal jest położone na południowym wybrzeżu wyspy i jest ośrodkiem administracyjnym Região Autónoma da Madeira (Regionu Autonomicznego Madery). Miasto założono w 1421 roku przez odkrywcę Madery João Gonçalves Zarco, w 1508 roku król Manuel I Szczęśliwy nadał osadzie prawa miejskie. Z takich historycznych ciekawostek warto wspomnieć o polskim przywódcy Józefie Piłsudskim, który zimę z 1930 roku na 1931 rok spędził w Funchal w wilii Quinta Bettencourt, która nadal stoi na wyspie, a nawet znajduję się pomnik z popiersiem Piłsudskiego. Z Funchal pochodzi gwiazda futbolu, którą każdy zna bez wyjątku czy jest fanem piłki nożnej, czy też nie. A mowa o Cristino Ronaldo, taka ciekawostka, że biorąc 2 lata temu udział w taxi kasie, dostaliśmy pytanie z jakiej wypsy pochodzi Cristano szkoda, że wtedy nie wiedzieliśmy, bo musieliśmy zakończyć grę, no a kasa przepadła.



No ale do rzeczy w Funchal znajdziemy m.i.n port handlowy i rybacki, na którym można kupić przeróżne owoce nawet takie mieszanki jak burako-marakuia, cytryno-truskawka czy najbardziej znana mieszanka banano-ananasa. Mieszanki te na bazie marakui wszystkie do siebie ciut podobne smakiem, jednak do najsmaczniejszych śmiało możemy zaliczyć banano-ananasa. Jak je Antek podsumował, no takie banany to można byłoby jeść. Oprócz owoców i ryb kupimy tam również sadzonki i cebulki roślin, uważamy, że to świetny prezent z wyspy. Przywieźć taką sadzonkę i obserwować jak rośnie, a jej widok w domu będzie na pewno przypominał o miłych chwilach z wyspy. My zakupiliśmy sadzonki kwiatów bardzo słynnych na tej wyspie, a są nimi rajskie ptaki. Ponadto w mieście jeszcze znajdziemy znane uzdrowisko klimatyczne i kąpielisko, którego nie zdążyliśmy odwiedzić. Port Lotniczy Funchal co ciekawe nie mieści się w samej stolicy, a nieopodal w małej miejscowości Santa Cruz. Co do lotniska to owiane było kiedyś sławą najbardziej niebezpiecznego lotniska, gdyż zawsze są tam wiatry i sam port znajduje się w powietrzu na betonowych kolumnach. W latach 70 tych były tam 3 wypadki. W marcu 1973 roku podczas lądowania spadł do Oceanu samolot hiszpańskich linii lotniczych Aviaco, w wypadku zginęła cała załoga licząca 3 osoby. Kolejne dwa wypadki wydarzyły się końcem 1977 roku. Dnia 19 listopada 1977 roku samolot portugalskich linii lotniczych TAP lecący z Brukseli lądował w trudnych warunkach atmosferycznych, gdy dotknął kołami pasa startowego a kolejno wpadł w poślizg, następnie wypadł z pasa startowego i zsunął się ze skały 61 metrów w dół, kolejno złamał się na pół i spłonął. Z całej załogi liczącej 164 osób przeżyły 33 osoby. Miesiąc później 18 grudnia wydarzyła się kolejna katastrofa. Samolot szwajcarskich linii SA de Genève Aerien podczas lądowania spadł do Oceanu, zginęło 36 osób będących na pokładzie. Po tych wypadkach zaczęła się sława lotniska jako by był niebezpiecznym lotniskiem. Jedank w 1986 roku pas startowy przedłużono o 200 metrów, a w 2000 roku pas startowy został przedłużony do 2781 metrów. Przedłużenie zbudowano na platformie, która częściowo znajduję się poza Oceanem. Jest wsparta na 180 kolumnach o wysokości 70 metrów każda. Pod platformą jest droga Via Rapida. Przebudowa tego pasa startowego została uznana za jedną z najtrudniejszych na świecie, doceniono nowatorskie rozwiązania, przyznając w 2004 roku nagrodę Outstanding Structure przyznawaną przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Mostów i Konstrukcji (IABSE). W 2016 roku nadano nową nazwę lotnisku Aeroporto da Madeira Cristiano Ronaldo na cześć maderyjskiego piłkarza Cristiano Ronaldo. My lądowaliśmy na tym lotnisku i odlatywaliśmy i jak widać było bardzo bezpiecznie.

Będąc w Funchal, nie możecie pominąć jednej z najpiękniejszych i zarazem najstarszych uliczek Rua de Santa Maria. Pierwsze domy osadników w XV wieku powstawały właśnie na tej uliczce. Zarówno biedni rzemieślnicy, jak i bogaci kupcy. A jeszcze i kilka lat temu ta uliczka należała do jednej z najbardziej niebezpiecznych, była pomijana w zwiedzaniu przez turystów. Dopiero w 2010 roku, hiszpański artysta Jose Maria Montero wymyślił sposób na ożywienie Rua de Santa Maria. Przedstawił władzom Funchal projekt „Sztuka Otwartych Drzwi”. W ten sposób miejscowi artyści i graficy zagospodarowali mury i drzwi zabytkowych domów jako tło swoich prac.

Co do klimatu to Funchal, jak i cała Madera znajduje się w strefie klimatu subtropikalnego typu śródziemnomorskiego, z całorocznym okresem wiosenno–letnim. Średnia roczna temperatura wynosi 22,6 °C w dzień i 16,5 °C w nocy.

Drugiego dnia postanowiliśmy zostać w hotelu poopalać się i pozwiedzać okolicę Canico, bo tam znjadował się nasz hotel Royal Orchid. Hotel znajduję się na klifie nad samym Oceanem Atlantyckim, a klify są zagospodarowane na balkony z leżakami i basenami. Na tarasach można spotkać tłumy jaszczurek, których jest pełno na całej wyspie. Na klifach w oceanie zaś można spotkać rodzinę krabów. Co do zwierząt to jest tu nawet zatrudniony Pan Nunu ze swoim orłem DJ-em, którego to orła zadaniem jest odstraszenie innych ptaków np. gołębi, abym nie podkradali gościom jedzenia i nie brudzili. Bo warto wspomnieć, że przy oceanie znajduję się balkon restauracyjnym, na którym spożywa się śniadania, obiady czy kolacje. Plusem tego hotelu jest oprócz pięknego ukształtowania, także to, że w hotelu wieczorami do kolacji odbywają się koncerty i tańce lokalnych artystów. Poniżej zdjęcia, gdzie się udaliśmy tego dnia. Nieopodal hotelu znaleźliśmy nawet domek z karmą dla bezdomnych psów i kotów mega miłe to ze strony mieszkańców. A dokładniej wszystko obejrzycie na naszym vlogu.

Trzeciego dnia wybraliśmy się na wycieczkę po wyspie.
 Wycieczkę zaczęliśmy od Cabo Girão najwyższego klifu morskiego na wyspie, który znajduje się na portugalskim archipelagu Madery. Cabo Girão jest najbardziej popularnym punktem widokowym, odwiedzanym codziennie przez 1800 osób. Umieszczono tam również przezroczystą platformę, która jest najwyższym skywalkiem w Europie położony na szczycie Cabo Girão Cliff w Maderze. Skywalk otwarto pod koniec października 2012 roku i przypomina ten z Ameryki s Grand Canyon — obie są z przezroczystego szkła, aby zapewnić piękne widoki i trochę adrenaliny.

Kolejno udaliśmy się do miasteczka Ribeira Brava, co oznacza Dzika Rzeka. W miasteczku tym znajdziemy kościół, który jest postawiony w depresji, czyli poniżej oceanu. Kościół Św. Benedykta, jeden z najstarszych na Maderze, często ulega zalaniom. Dlatego pomimo swojego wieku, bo został zbudowany już w XIV wieku, to ciągle wygląda jak nowy przez częste remonty i odbudowy. W kościele znajdziemy piękne kryształowe żyrandole, które kościół dostał od rządu Wenecji. Przy kościele płynie właśnie ta Dzika Rzeka, my co prawda zastaliśmy ją wyschniętą. Jednak jeden deszcz w górach wystarczy, aby zapełnić całe koryto rzeki, a nawet, aby się ona przelewała. Ta rzeka już nie raz dała się w znać mieszkańcom miasteczka, a szczególnie kościołowi.

Następnym punktem naszej wycieczki był zespół jaskiń Grutas de Sao Vicente i leżące nieopodal Centro Vulcanismo. Jaskinie te mieszczą się obok wioski Sao Vicente na północy wyspy. Gdy jedziemy autem,warto zwrócić uwagę na znaki drogowe. Gdy przejedziemy przez tunel, dojeżdżamy do ronda, z którego trzeba zjechać pierwszym zjazdem (drogowskaz na Lameiros i Grutas) później na rozwidleniu skręcamy w lewo drogowskaz na Grutas) i dojeżdżamy do parkingu po lewej stronie. Kolejno musimy przejść krótkim tunelem na drugą stronę ulicy. W środku jaskini czekają na nas tunele lawowe, a więc powstałe w wyniku zastygania wierzchnich warstw lawy wulkanicznej. Ponadto w Centro Vulcanismo zjechaliśmy specjalną windą symulującą trzęsienie, jak gdybyśmy zjeżdżali w głąb ziemi do jej jądra. Gdy wyszliśmy z windy czekała na nas sala kinowa, gdzie obejrzeliśmy film w 3D, który pokazywał jak,powstawała Madera począwszy od wielkiego wybuchu wulkanu. Będąc na Maderze zdecydowanie,warto się tam wybrać i zobaczyć jak powstała wyspa, którą przyjechaliśmy zwiedzać da nam to fajny pogląd przy zwiedzaniu wyspy jakie były jej początki.

Z jaskini udaliśmy się na wyspy do Porto Moniz, gdzie odwiedziliśmy naturalne baseny lawowe. Warto wspomnieć, że Porto Monic było kiedyś wsią, której nie odwiedzały turyści. Jednak sołtys wsi, aby wyprowadzić, wieś z kryzysu postanowił rozpromować lawowe baseny, które stały się strzałem w 10 i świetną atrakcją dla turystów. Teraz nawet są organizowane wycieczki z biur podróż do hoteli w Porto Monic, gdzie można cały swój urlop spędzić na wypoczynku tam. Najczęściej turyści odwiedzają to miasteczko w okresie sylwestrowo-karnawałowym.
Tak w nawiasie jeszcze wspomnę, że przy basenach znajduję się spodek na helikopter medyczny. Bo ciekawostka, ale na Maderze szpital znajduję się tylko w stolicy wyspy, a wyspę zamieszkuje 289 tys. mieszkańców. Widocznie doskwiera im zdrowie, ale przy takim klimacie to nic dziwnego ponadto na wyspie nic nie jest produkowane oprócz bananów, cukru, wina i rumu. Wszystko inne niż mleko, meble, cegły, auta przypływa na wyspę z innych kontynentów, dzięki czemu środowisko jest u nich czyste. No ale wracając do tych basenów lawowych to ich, powierzchnia wynosi 3800 m kw.
Baseny zostały ukształtowane w dawnych kraterach wulkanicznych, a wypełnione są wodą z oceanu, której wzburzone fale non stop napełniają naturalnie utworzone niecki. Wstęp na teren obiektu kosztuje tylko 1,5 euro. Na miejscu są szatnie, łazienki, prysznice, bar, restauracja i hotel.

Po basenach udaliśmy się na płaskowyż, jedyne płaskie miejsce na wyspie, nawet w latach 80 planowano tam wybudować lotnisko, jednak na ciągłe mgły byłoby to zbyt ryzykowne. My mieliśmy takie szczęście do pogody, że nawet na płaskowyżu oraz na szczycie Pico Ruvio nie zastaliśmy mgły, tylko upał. Szkoda, bo te miejsca są zawsze chłodne i mgliste, mgła zrobiłaby klimat, ale też i byłaby słabsza widoczność na przepiękne widoki, które było nam dane oglądać. Wracają do płaskowyżu Paul de Serra to miejsce, gdzie drogi są proste i rośnie trawa, oraz to jedyne miejsce, gdzie spotkamy krowy na tej wyspie. Paul da Serra położone jest na około 1300 – 1500 metrach nad poziomem morza, położone w centralnej i zachodniej części wyspy.

Płaskowyż, a w szczególności dolina Rabacal uznawana jest za krainę rajskiej przyrody. W tym miejscu można podziwiać lasy wawrzynowe (laurissilva), które są przyrodniczym reliktem wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturalnego i przyrodniczego UNESCO. Ciekawostka, że te lasy lata temu mieszkańcy próbowali wypalić, jednak gleba na wyspie jest tak wilgotna, że dzięki temu nie udało się tych lasów wypalić. Na Maderze, jest pełno drzew staż, też pochodzi nazwa wyspy od słowa Madeira, co oznacza drzewo. Krowy mieszkające tu dziko wolno chadzają po ulicy, ale to my jesteśmy u nich gościami, więc jadąc autem,trzeba być ostrożnym. Te krowy mleka nie dają, są niestety zabijane na tradycyjne danie portugalska espetada.
Są to o kawałki wołowiny, nacierane czosnkiem i ziołami, a następnie nadziewa na aromatyczny gałązkę z drzewa laurowego lub dziko rosnącego wawrzynu. Takie szaszłyki tradycyjnie piecze się nad rozżarzonym drewnem. Danie podaje się, zawieszając szaszłyki na stojaku znajdującym się na stole. Jedzeniepolega na ściąganiu kawałka po kawałku na swój talerz. My oczywiście nie spróbowaliśmy, jako że jesteśmy wegetarianinami, więc na temat smaku tej potrawy wypowiedzieć się nie możemy.

 

Na sam koniec wycieczki odwiedziliśmy plantacje bananów. Najwięcej bananów hoduje się rejonie od Porto de Sol do Calhety, nazywanym, przez mieszkańców wyspy mianem bieguna ciepła.

Uprawa bananowców z produkcją wina – stanowią główne gałęzi przemysłu wyspy. Ponad 80% bananów jest eksportowana do Portugalii kontynentalnej. Najpopularniejszym gatunkiem hodowanym na wyspie jest musa acuminata, pochodzący z Wysp Kanaryjskich. Bananowiec, mimo, że wygląda na drzewo to, nim nie jest. Jest 14-miesięczną byliną. Jego trzon to zachodzące na siebie liście, tworzące grubą łodygę. Owoce wydaje roślina po 6 miesiącach. Gdy banan zakwitnie na taki wielki fioletowy kwiat to, kwiat trzeba odciąć, aby owoce mogły wyrosnąć. Gdy owoce są już większe, zakłada się torbę foliową, która dostarcza ciepło owocom i szybciej dojrzewają, a także odstarsza ptaki. Roślina tylko raz owocuje, więc po zbiorze jest wycinana. Roślina składa się z trzech odnog, gdy pierwsza jest wycinana, to druga dorasta, a trzecia kiełkuje. Rośliny są podpierane kijami, gdyż są słabo zakorzenione ich korzeń tylko z 5 cm jest w ziemi, więc od ciężaru owoców i wiatru bananowce szybko by się poprzewracały. Przed zakwalifikowaniem bananów do eksportu sprawdza się, czy jest odpowiednio zielony i twardy. Żółte, miękkie i słodziutkie banany z naszych sklepów, dla tych producentów są już drugim gatunkiem, przeznaczonym do odrzutu lub pokarmy dla zwierząt. Banany na Maderze są mniejsze od tych znanych nam ze sklepów i są dużo słodsze od tych z innych krajów. Na bazarkach w Maderze sprzedawane są zielone, które będą smaczne do zjedzenia na drugi lub trzeci dzień. Co roku w lipcu obchodzi się festiwal bananów Festa da Banana w wiosce Madalena do Mar, oddalonej 30 kilometrów od Funchal obchodzona jest Festa da Banana.

https://www.itaka.pl/nasze-kierunki/madera.html

Za miesiąc zapraszamy na kolejny post i vlog z podróży na Maderę. A Wy byliście już na te wyspie?

Anrika i szafa gra,

5 1 głosuj
Article Rating

Tego roku na wakacje wybraliśmy się na Maderę https://www.itaka.pl/nasze-kierunki/madera.html wyspę zwaną wieczną wiosną, gdyż cały rok kwietnie tam miliony gatunków kwiatów oraz tempretatura jest umiarkowana, nie jest zimno, ale nie ma też i upałów. Podróż była długa, a jako, że Madera ma do zaoferowania wiele atrakcji, zabytków i pięknych miejsc to postanowiliśmy podzielić naszą podróż na 4 vlogi i 4 posty.


https://www.youtube.com/watch?v=STtZ2TVChUM

Dziś przybliżymy Wam stolicę Madery, czyli Funchal do której udaliśmy się pierwszego dnia naszego pobytu na wyspie. No i pokażemy jak, spędziliśmy trzy pierwsze dni na wyspie.

Funchal jest położone na południowym wybrzeżu wyspy i jest ośrodkiem administracyjnym Região Autónoma da Madeira (Regionu Autonomicznego Madery). Miasto założono w 1421 roku przez odkrywcę Madery João Gonçalves Zarco, w 1508 roku król Manuel I Szczęśliwy nadał osadzie prawa miejskie. Z takich historycznych ciekawostek warto wspomnieć o polskim przywódcy Józefie Piłsudskim, który zimę z 1930 roku na 1931 rok spędził w Funchal w wilii Quinta Bettencourt, która nadal stoi na wyspie, a nawet znajduję się pomnik z popiersiem Piłsudskiego. Z Funchal pochodzi gwiazda futbolu, którą każdy zna bez wyjątku czy jest fanem piłki nożnej, czy też nie. A mowa o Cristino Ronaldo, taka ciekawostka, że biorąc 2 lata temu udział w taxi kasie, dostaliśmy pytanie z jakiej wypsy pochodzi Cristano szkoda, że wtedy nie wiedzieliśmy, bo musieliśmy zakończyć grę, no a kasa przepadła.



No ale do rzeczy w Funchal znajdziemy m.i.n port handlowy i rybacki, na którym można kupić przeróżne owoce nawet takie mieszanki jak burako-marakuia, cytryno-truskawka czy najbardziej znana mieszanka banano-ananasa. Mieszanki te na bazie marakui wszystkie do siebie ciut podobne smakiem, jednak do najsmaczniejszych śmiało możemy zaliczyć banano-ananasa. Jak je Antek podsumował, no takie banany to można byłoby jeść. Oprócz owoców i ryb kupimy tam również sadzonki i cebulki roślin, uważamy, że to świetny prezent z wyspy. Przywieźć taką sadzonkę i obserwować jak rośnie, a jej widok w domu będzie na pewno przypominał o miłych chwilach z wyspy. My zakupiliśmy sadzonki kwiatów bardzo słynnych na tej wyspie, a są nimi rajskie ptaki. Ponadto w mieście jeszcze znajdziemy znane uzdrowisko klimatyczne i kąpielisko, którego nie zdążyliśmy odwiedzić. Port Lotniczy Funchal co ciekawe nie mieści się w samej stolicy, a nieopodal w małej miejscowości Santa Cruz. Co do lotniska to owiane było kiedyś sławą najbardziej niebezpiecznego lotniska, gdyż zawsze są tam wiatry i sam port znajduje się w powietrzu na betonowych kolumnach. W latach 70 tych były tam 3 wypadki. W marcu 1973 roku podczas lądowania spadł do Oceanu samolot hiszpańskich linii lotniczych Aviaco, w wypadku zginęła cała załoga licząca 3 osoby. Kolejne dwa wypadki wydarzyły się końcem 1977 roku. Dnia 19 listopada 1977 roku samolot portugalskich linii lotniczych TAP lecący z Brukseli lądował w trudnych warunkach atmosferycznych, gdy dotknął kołami pasa startowego a kolejno wpadł w poślizg, następnie wypadł z pasa startowego i zsunął się ze skały 61 metrów w dół, kolejno złamał się na pół i spłonął. Z całej załogi liczącej 164 osób przeżyły 33 osoby. Miesiąc później 18 grudnia wydarzyła się kolejna katastrofa. Samolot szwajcarskich linii SA de Genève Aerien podczas lądowania spadł do Oceanu, zginęło 36 osób będących na pokładzie. Po tych wypadkach zaczęła się sława lotniska jako by był niebezpiecznym lotniskiem. Jedank w 1986 roku pas startowy przedłużono o 200 metrów, a w 2000 roku pas startowy został przedłużony do 2781 metrów. Przedłużenie zbudowano na platformie, która częściowo znajduję się poza Oceanem. Jest wsparta na 180 kolumnach o wysokości 70 metrów każda. Pod platformą jest droga Via Rapida. Przebudowa tego pasa startowego została uznana za jedną z najtrudniejszych na świecie, doceniono nowatorskie rozwiązania, przyznając w 2004 roku nagrodę Outstanding Structure przyznawaną przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Mostów i Konstrukcji (IABSE). W 2016 roku nadano nową nazwę lotnisku Aeroporto da Madeira Cristiano Ronaldo na cześć maderyjskiego piłkarza Cristiano Ronaldo. My lądowaliśmy na tym lotnisku i odlatywaliśmy i jak widać było bardzo bezpiecznie.

Będąc w Funchal, nie możecie pominąć jednej z najpiękniejszych i zarazem najstarszych uliczek Rua de Santa Maria. Pierwsze domy osadników w XV wieku powstawały właśnie na tej uliczce. Zarówno biedni rzemieślnicy, jak i bogaci kupcy. A jeszcze i kilka lat temu ta uliczka należała do jednej z najbardziej niebezpiecznych, była pomijana w zwiedzaniu przez turystów. Dopiero w 2010 roku, hiszpański artysta Jose Maria Montero wymyślił sposób na ożywienie Rua de Santa Maria. Przedstawił władzom Funchal projekt „Sztuka Otwartych Drzwi”. W ten sposób miejscowi artyści i graficy zagospodarowali mury i drzwi zabytkowych domów jako tło swoich prac.

Co do klimatu to Funchal, jak i cała Madera znajduje się w strefie klimatu subtropikalnego typu śródziemnomorskiego, z całorocznym okresem wiosenno–letnim. Średnia roczna temperatura wynosi 22,6 °C w dzień i 16,5 °C w nocy.

Drugiego dnia postanowiliśmy zostać w hotelu poopalać się i pozwiedzać okolicę Canico, bo tam znjadował się nasz hotel Royal Orchid. Hotel znajduję się na klifie nad samym Oceanem Atlantyckim, a klify są zagospodarowane na balkony z leżakami i basenami. Na tarasach można spotkać tłumy jaszczurek, których jest pełno na całej wyspie. Na klifach w oceanie zaś można spotkać rodzinę krabów. Co do zwierząt to jest tu nawet zatrudniony Pan Nunu ze swoim orłem DJ-em, którego to orła zadaniem jest odstraszenie innych ptaków np. gołębi, abym nie podkradali gościom jedzenia i nie brudzili. Bo warto wspomnieć, że przy oceanie znajduję się balkon restauracyjnym, na którym spożywa się śniadania, obiady czy kolacje. Plusem tego hotelu jest oprócz pięknego ukształtowania, także to, że w hotelu wieczorami do kolacji odbywają się koncerty i tańce lokalnych artystów. Poniżej zdjęcia, gdzie się udaliśmy tego dnia. Nieopodal hotelu znaleźliśmy nawet domek z karmą dla bezdomnych psów i kotów mega miłe to ze strony mieszkańców. A dokładniej wszystko obejrzycie na naszym vlogu.

Trzeciego dnia wybraliśmy się na wycieczkę po wyspie.
 Wycieczkę zaczęliśmy od Cabo Girão najwyższego klifu morskiego na wyspie, który znajduje się na portugalskim archipelagu Madery. Cabo Girão jest najbardziej popularnym punktem widokowym, odwiedzanym codziennie przez 1800 osób. Umieszczono tam również przezroczystą platformę, która jest najwyższym skywalkiem w Europie położony na szczycie Cabo Girão Cliff w Maderze. Skywalk otwarto pod koniec października 2012 roku i przypomina ten z Ameryki s Grand Canyon — obie są z przezroczystego szkła, aby zapewnić piękne widoki i trochę adrenaliny.

Kolejno udaliśmy się do miasteczka Ribeira Brava, co oznacza Dzika Rzeka. W miasteczku tym znajdziemy kościół, który jest postawiony w depresji, czyli poniżej oceanu. Kościół Św. Benedykta, jeden z najstarszych na Maderze, często ulega zalaniom. Dlatego pomimo swojego wieku, bo został zbudowany już w XIV wieku, to ciągle wygląda jak nowy przez częste remonty i odbudowy. W kościele znajdziemy piękne kryształowe żyrandole, które kościół dostał od rządu Wenecji. Przy kościele płynie właśnie ta Dzika Rzeka, my co prawda zastaliśmy ją wyschniętą. Jednak jeden deszcz w górach wystarczy, aby zapełnić całe koryto rzeki, a nawet, aby się ona przelewała. Ta rzeka już nie raz dała się w znać mieszkańcom miasteczka, a szczególnie kościołowi.

Następnym punktem naszej wycieczki był zespół jaskiń Grutas de Sao Vicente i leżące nieopodal Centro Vulcanismo. Jaskinie te mieszczą się obok wioski Sao Vicente na północy wyspy. Gdy jedziemy autem,warto zwrócić uwagę na znaki drogowe. Gdy przejedziemy przez tunel, dojeżdżamy do ronda, z którego trzeba zjechać pierwszym zjazdem (drogowskaz na Lameiros i Grutas) później na rozwidleniu skręcamy w lewo drogowskaz na Grutas) i dojeżdżamy do parkingu po lewej stronie. Kolejno musimy przejść krótkim tunelem na drugą stronę ulicy. W środku jaskini czekają na nas tunele lawowe, a więc powstałe w wyniku zastygania wierzchnich warstw lawy wulkanicznej. Ponadto w Centro Vulcanismo zjechaliśmy specjalną windą symulującą trzęsienie, jak gdybyśmy zjeżdżali w głąb ziemi do jej jądra. Gdy wyszliśmy z windy czekała na nas sala kinowa, gdzie obejrzeliśmy film w 3D, który pokazywał jak,powstawała Madera począwszy od wielkiego wybuchu wulkanu. Będąc na Maderze zdecydowanie,warto się tam wybrać i zobaczyć jak powstała wyspa, którą przyjechaliśmy zwiedzać da nam to fajny pogląd przy zwiedzaniu wyspy jakie były jej początki.

Z jaskini udaliśmy się na wyspy do Porto Moniz, gdzie odwiedziliśmy naturalne baseny lawowe. Warto wspomnieć, że Porto Monic było kiedyś wsią, której nie odwiedzały turyści. Jednak sołtys wsi, aby wyprowadzić, wieś z kryzysu postanowił rozpromować lawowe baseny, które stały się strzałem w 10 i świetną atrakcją dla turystów. Teraz nawet są organizowane wycieczki z biur podróż do hoteli w Porto Monic, gdzie można cały swój urlop spędzić na wypoczynku tam. Najczęściej turyści odwiedzają to miasteczko w okresie sylwestrowo-karnawałowym.
Tak w nawiasie jeszcze wspomnę, że przy basenach znajduję się spodek na helikopter medyczny. Bo ciekawostka, ale na Maderze szpital znajduję się tylko w stolicy wyspy, a wyspę zamieszkuje 289 tys. mieszkańców. Widocznie doskwiera im zdrowie, ale przy takim klimacie to nic dziwnego ponadto na wyspie nic nie jest produkowane oprócz bananów, cukru, wina i rumu. Wszystko inne niż mleko, meble, cegły, auta przypływa na wyspę z innych kontynentów, dzięki czemu środowisko jest u nich czyste. No ale wracając do tych basenów lawowych to ich, powierzchnia wynosi 3800 m kw.
Baseny zostały ukształtowane w dawnych kraterach wulkanicznych, a wypełnione są wodą z oceanu, której wzburzone fale non stop napełniają naturalnie utworzone niecki. Wstęp na teren obiektu kosztuje tylko 1,5 euro. Na miejscu są szatnie, łazienki, prysznice, bar, restauracja i hotel.

Po basenach udaliśmy się na płaskowyż, jedyne płaskie miejsce na wyspie, nawet w latach 80 planowano tam wybudować lotnisko, jednak na ciągłe mgły byłoby to zbyt ryzykowne. My mieliśmy takie szczęście do pogody, że nawet na płaskowyżu oraz na szczycie Pico Ruvio nie zastaliśmy mgły, tylko upał. Szkoda, bo te miejsca są zawsze chłodne i mgliste, mgła zrobiłaby klimat, ale też i byłaby słabsza widoczność na przepiękne widoki, które było nam dane oglądać. Wracają do płaskowyżu Paul de Serra to miejsce, gdzie drogi są proste i rośnie trawa, oraz to jedyne miejsce, gdzie spotkamy krowy na tej wyspie. Paul da Serra położone jest na około 1300 – 1500 metrach nad poziomem morza, położone w centralnej i zachodniej części wyspy.

Płaskowyż, a w szczególności dolina Rabacal uznawana jest za krainę rajskiej przyrody. W tym miejscu można podziwiać lasy wawrzynowe (laurissilva), które są przyrodniczym reliktem wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturalnego i przyrodniczego UNESCO. Ciekawostka, że te lasy lata temu mieszkańcy próbowali wypalić, jednak gleba na wyspie jest tak wilgotna, że dzięki temu nie udało się tych lasów wypalić. Na Maderze, jest pełno drzew staż, też pochodzi nazwa wyspy od słowa Madeira, co oznacza drzewo. Krowy mieszkające tu dziko wolno chadzają po ulicy, ale to my jesteśmy u nich gościami, więc jadąc autem,trzeba być ostrożnym. Te krowy mleka nie dają, są niestety zabijane na tradycyjne danie portugalska espetada.
Są to o kawałki wołowiny, nacierane czosnkiem i ziołami, a następnie nadziewa na aromatyczny gałązkę z drzewa laurowego lub dziko rosnącego wawrzynu. Takie szaszłyki tradycyjnie piecze się nad rozżarzonym drewnem. Danie podaje się, zawieszając szaszłyki na stojaku znajdującym się na stole. Jedzeniepolega na ściąganiu kawałka po kawałku na swój talerz. My oczywiście nie spróbowaliśmy, jako że jesteśmy wegetarianinami, więc na temat smaku tej potrawy wypowiedzieć się nie możemy.

 

Na sam koniec wycieczki odwiedziliśmy plantacje bananów. Najwięcej bananów hoduje się rejonie od Porto de Sol do Calhety, nazywanym, przez mieszkańców wyspy mianem bieguna ciepła.

Uprawa bananowców z produkcją wina – stanowią główne gałęzi przemysłu wyspy. Ponad 80% bananów jest eksportowana do Portugalii kontynentalnej. Najpopularniejszym gatunkiem hodowanym na wyspie jest musa acuminata, pochodzący z Wysp Kanaryjskich. Bananowiec, mimo, że wygląda na drzewo to, nim nie jest. Jest 14-miesięczną byliną. Jego trzon to zachodzące na siebie liście, tworzące grubą łodygę. Owoce wydaje roślina po 6 miesiącach. Gdy banan zakwitnie na taki wielki fioletowy kwiat to, kwiat trzeba odciąć, aby owoce mogły wyrosnąć. Gdy owoce są już większe, zakłada się torbę foliową, która dostarcza ciepło owocom i szybciej dojrzewają, a także odstarsza ptaki. Roślina tylko raz owocuje, więc po zbiorze jest wycinana. Roślina składa się z trzech odnog, gdy pierwsza jest wycinana, to druga dorasta, a trzecia kiełkuje. Rośliny są podpierane kijami, gdyż są słabo zakorzenione ich korzeń tylko z 5 cm jest w ziemi, więc od ciężaru owoców i wiatru bananowce szybko by się poprzewracały. Przed zakwalifikowaniem bananów do eksportu sprawdza się, czy jest odpowiednio zielony i twardy. Żółte, miękkie i słodziutkie banany z naszych sklepów, dla tych producentów są już drugim gatunkiem, przeznaczonym do odrzutu lub pokarmy dla zwierząt. Banany na Maderze są mniejsze od tych znanych nam ze sklepów i są dużo słodsze od tych z innych krajów. Na bazarkach w Maderze sprzedawane są zielone, które będą smaczne do zjedzenia na drugi lub trzeci dzień. Co roku w lipcu obchodzi się festiwal bananów Festa da Banana w wiosce Madalena do Mar, oddalonej 30 kilometrów od Funchal obchodzona jest Festa da Banana.

https://www.itaka.pl/nasze-kierunki/madera.html

Za miesiąc zapraszamy na kolejny post i vlog z podróży na Maderę. A Wy byliście już na te wyspie?

Anrika i szafa gra,

5 1 głosuj
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Dominika Cukińska
Dominika Cukińska
1 rok temu

To musi być niesamowite móc spojrzeć w woskowe oczy Ronaldo.
Jesteście cudowną parką <3

http://polishschool.com.pl

Michał
Michał
1 rok temu

Posąg Ronaldo został wytarty w interesującym miejscu xd

https://e-stilomalbork.pl/2019/11/meska-rzecz-czyli-dwa-slowa-o-eleganckich-butach/

moillu.com
moillu.com
1 rok temu

Ale tam pięknie! Nie planowałam wycieczki w tym kierunku, ale zapisuję na liście miejsc do odwiedzenia.

natalia
natalia
1 rok temu

cudowne miejsce 😀